Cierniem ukoronowanie – stygmat Św. Rity

Życie Rity było naznaczone cierpieniem. Ona sama umiłowała sobie swoje modlitwy, które kierowała właśnie do Chrystusa Męczennika. Obraz Chrystusa cierpiącego podczas drogi krzyżowej był dla Rity wzorem do naśladowania, aby brać na swoje barki wszelkie trudy jakie naznacza ją Bóg. Na swoje życie nigdy nie narzekała. Sama wielokrotnie pościła, biczowała swoje ciało, aby oddać hołd cierpieniu Jezusa. Jej siostry towarzyszki z zakonu wielokrotnie widziały Ritę, która mdlała lub wchodziła w świat wyjątkowej ekstazy przezywając w ten sposób swój kontakt z Bogiem.

Pewnego dnia Rita dostała swój mistyczny stygmat. Widziała Chrystusa, który swoją koronę nakłada na jej  czoło. Przejęła męczeńską koronę. Jeden z cierni ugodził ją w czoło, zostawiając ślad – krwawiącą ranę. Z rany tej wydobywała się śmierdząca woń. Mimo wielu starań lekarzy jak i stosowania wielu środków mających zagoić krwawiącą ranę nic nie okazywało się skuteczne. Rana była, bolała, krwawiła i śmierdziała. Był to stygmat, naznaczenie. Kiedy w 1350 roku papież Mikołaj V ogłosił rok Rokiem Świętym, siostry z zakonu Rity chciały odbyć pielgrzymkę do Rzymu, Rita również. Niestety boląca i śmierdząca rana jej to uniemożliwiała. Zaskoczeniem dla wielu było szybkie zagojenie rany. Rita odczuwała ból w jej miejscu, jednak po samej ranie nie było ani śladu. Kiedy pielgrzymka dobiegła końca, rana na nowo się pojawiła. Znów krwawiła, znów śmierdziała.

Rita przez 7 lat chodziła z krwawiącą i boląca raną. Po wydarzeniu jakie miało miejsce podczas pielgrzymki do Rzymu, wiele wiernych osób zaczęło przybywać do klasztoru Rity prosząc ją o wstawienniczą modlitwę do Pana Boga.

Dopiero po śmierci Rity, rana całkowicie się zagoiła, a zamiast śmierdzącej woni z jej wnętrza na miejscu rany był wyczuwalny zapach róż.

źródło:
http://emodlitewnik.pl/sw/sw-rita/

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*